poniedziałek, 2 listopada 2009

Dzien 1 - jump in

Zaczęło się... od tego że jakiś wirus - HTML:IFrame-JZ - zapodał się do mojego wordpressa nawtykał tam różnych śmieci i dupa. Chciałem to jakoś szybko przeinstalować zgodnie z instrukcją
Jednak po zapakowaniu czystej instalacji okazało się, że znowu się trojan do mnie pakuje - nie mam teraz niestety na to czasu więc wskakuję na blogspota i polegam na wujaszku Google póki co.

No dobra. Nowa praca to przede wszystkim nowi ludzie. Nie można pozbyć się odczucia braku starych znajomych. To czuje się najbardziej. Chłopaki - pozdrawiam !
Co do samej pracy to odczucie jest dość ciekawe - tak jakbym przeszedł do innego pokoju w starej firmie i zaczął nowy projekt - tak najbardziej ogólnie to tak to odczuwam. Nie mniej jednak idąc od ogółu do szczegółu zaczynam widzieć coraz więcej.
Layout klawiatury inny ;) mniej ludzi, nie jestem już w ołpenspejsie - do którego muszę przyznać przyzwyczaiłem się i odpowiada mi - teraz biuro z otwartymi drzwiami, spokojniej, inaczej. Komputery prawie takie same, java, klasy, serwer, gui... więcej nie powiem ;). Kawa ma podobny smak.... tak, kawa.... w kuchni w baraczku, te subtelne, lekko wyczuwalne drgania - tego mi brakuje.
Dzień zleciał szybko... spotkanie projektowe, spotkanie HRowe, itd. Wracam do domu tramwajem... dawno tego nie robiłem. Cieszę się, że w domu czeka na mnie moją żona. Różne rzeczy się dzieją, zmieniają, a ona codziennie na mnie czeka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz