W pracy zainstalowałem system do zarządzanie defektem i zaczynam patrzeć co w pierwszej iteracji zostało zgłoszone. Z pomocą kolegi przechodzimy listę błędów, wybieram jeden z nich i zaczyna się...
Jazda... wielki framework, nasz fat client, jakieś konwencje itd. Pamiętam jak w ostatniej firmie przejmowałem aplikację do utrzymania - taką dość dużą jak mi się wydawało. Więc tym razem poczułem się podobnie. Duże to, szerokie, i nowe. Traktuję to jak wyzwanie :) Podejście jakie stosuję - to: pytać, pytać, pytać i śmiało mówić o tym czego się nie rozumie. Niedawno na podczytywanym przez mnie blogu przeczytałem bardzo ciekawy post , który wpasowuje się w moje przemyślenia. Nie ma co udawać kogoś kim się nie jest. Jak się chcesz czegoś nauczyć powinieneś najpierw stwierdzić, że czegoś nie umiesz. Czasem trzeba to stwierdzić przed kimś. Nie rozumiem, nie umiem, nie wiem jak to działa, dalej nie wiem o co chodzi... i tak aż do skutku.
Jeden z moi wykładowców powiedział kiedyś, że najlepszy student to taki, który pyta zawsze jak nie rozumie. Hmmm, a ile to razy wstydziłem się, że czegoś nie wiem. Obawiałem się, że nie zostanę zaakceptowany, że ktoś będzie "źle" o mnie myślał. To w zasadzie temat na osobny post - jak nas uczona się uczyć: 1. nauczyciel musi wszytko wiedzieć; 2. Uczeń nie powinien za dużo pytać. Dobrze już bo odpływam lekko.
Więc pierwszy bug zrobiony, pierwszy kod napisany. I na tym kończy się mój pierwszy tydzień. W weekend przeprowadzka... W zasadzie piszę tego posta już po przeprowadzce siedząc w kuchni nowego mieszkania :) zaległości odrobione - mogę wrócić do układania, przekładania i innych tego typu rzeczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz